Usługi prawne poza korporacją bez uprawnień radcy prawnego czy adwokata

najlepszy prawnik

Z roku na rok rośnie liczba osób świadczących usługi prawne bez uprawnień radcy prawnego czy adwokata. Jedni prowadzą działalność doradczą na własny rachunek lub w tzw. kancelariach odszkodowawczych, inni znaleźli zatrudnienie w działach prawnych firm lub urzędów. Jakie są atuty i mankamenty kariery zawodowej prawnika pozakorporacyjnego?

Prawo do świadczenia w Polsce usług prawnych mają zarówno osoby zrzeszone w samorządach prawniczych, jak i te działające na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Do tej pierwszej grupy należą adwokaci i radcy prawni, którzy – by móc posługiwać się swoim tytułem zawodowym – muszą ukończyć aplikację, zdać egzamin i być członkiem izby adwokackiej bądź radcowskiej. Natomiast drugą grupę stanowią prawnicy pozakorporacyjni, którzy w swojej działalności nie podlegają ograniczeniom korporacyjnym ani nie muszą legitymować się stosownym przygotowaniem merytorycznym.

Etyka i inne ograniczenia

Prawo do posługiwania się tytułem zawodowym adwokata i radcy wiąże się z obowiązkiem przestrzegania kodeksu etyki zawodowej obowiązującej członków danej korporacji, stosowanego zarówno do czynności zawodowych, jak i w życiu prywatnym prawnika. Postępowanie takich profesjonalistów musi świadczyć o przestrzeganiu przez nich wysokich standardów etycznych. Przykładowo tacy prawnicy nie mogą reklamować swoich usług, bo posługiwanie się kryteriami ocennymi typu „najlepszy”, „najszybszy” czy „zawsze wygrywa” jest w rzeczywistości wprowadzaniem klienta w błąd. Nie ma bowiem mierników, które pozwalają weryfikować te kryteria.

Są też inne wymagania wprost wynikające z zapisów kodeksowych. W przypadku adwokatów tzw. premia za sukces maksymalnie może sięgnąć 30 proc. kwoty odzyskanej w sądzie. Czy takie rygory przystają do reguł wolnego rynku, na którym prawnicy pozakorporacyjni działają bez podobnych ograniczeń?

– Ta konstrukcja zasad etycznych ma głęboki sens – twierdzi dr Małgorzata Kożuch, przewodnicząca Komisji Praktyk Rynkowych i Konkurencji Naczelnej Rady Adwokackiej, adwokat i wykładowca na WPiA UJ. – Klient nie jest w stanie ocenić, czy usługa, porada, którą uzyskał, jest prawidłowa, czy nie. Korporacja zawodowa jest właśnie po to, by w sytuacji, gdy na prawnika wpływa skarga z zarzutem wadliwej reprezentacji, można było zweryfikować, czy mecenas dla klienta wybrał drogę najlepszą, czy tylko prawidłową, czy wadliwą. Ograniczenia w zakresie reklamy chronią klientów przed wykorzystaniem wprowadzenia ich w błąd przez działania marketingowe. Reguły dotyczące stosunków z sądami chronią powagę wymiaru sprawiedliwości.

Tytuł adwokata czy radcy prawnego ma wymiar gwarancji jakości usług wykonywanych przez jego posiadacza. A przez to daje renomę rynkową. W przypadku uzasadnionych skarg prawnik zrzeszony w samorządzie może zostać zdyscyplinowany, a nawet pozbawiony prawa wykonywania zawodu. – I nie jest to tylko polski wymysł. Przykładowo w Czechach orzeczenia dyscyplinarne adwokatów publikowane są w internecie, dba o to korporacja. Żaden prawnik wolnorynkowy nie poda żadnej złej informacji o sobie. Klienci nie wiedzą, że mogą stać się ofiarami niekompetentnych oszustów. Nie mają także „u kogo” zweryfikować reklamującego się doradcy – twierdzi mec. Kożuch.

Tymczasem doradcy prawni również mają swoją deontologię, przykładowo w Warszawskim Stowarzyszeniu Doradców Prawnych obowiązuje zbiór zasad etycznych, których członkowie stowarzyszenia muszą przestrzegać. Faktem jest jednak, że doradcy nie są skrępowani regułami samorządu zawodowego, zaś weryfikatorem ich działalności jest wyłącznie popyt ze strony klientów. To typowy dla gospodarki wolnorynkowej mechanizm selekcji amatorów od profesjonalistów. Czy lepszy niż korporacja? Odpowiedź zależy od tego, kto jej udziela.

– W przeciwieństwie do adwokatów i radców, możemy podejmować działania marketingowe, w tym przede wszystkim reklamować swoją ofertę. Korzystam z tej możliwości m.in. na portalach społecznościowych – mówi Tomasz Kowalczyk, doradca prawny, właściciel Jurajskiego Centrum Prawa i Biznesu w Zawierciu. – Możemy też konkurować cenami swoich usług, bo nie obowiązują nas stawki narzucane przez korporacje. W efekcie klient coraz częściej dostrzega, że nie każdym problemem prawnym musi zajmować się mecenas i decyduje się na tańszą usługę u doradcy prawnego.

Brak skrępowania przepisami korporacyjnymi oznacza, że doradca w swojej działalności nie musi ograniczać się tylko do usług prawniczych. Niektórzy, jak Tomasz Kowalczyk, jednocześnie świadczą usługi marketingowe czy tłumaczeniowe. Dzięki temu doradcy mają większe szanse na osiągnięcie stabilności finansowej.

Swoboda kosztem uprawnień

Profesja doradcy prawnego ma też swoje mankamenty. Jednym z nich jest brak instytucjonalizacji tego zawodu w przepisach prawnych. Kancelaria doradztwa prawnego może więc zostać utworzona de facto przez osobę nieposiadającą przygotowania teoretycznego czy praktycznego do świadczenia usług prawnych, choćby bez tytułu magistra prawa. Doradca prawny nie musi mieć też ubezpieczenia OC w związku z prowadzoną przez siebie działalnością. Choć niektórzy „pozakorporacyjni”, choćby zrzeszeni w Stowarzyszeniu Doradców Prawnych w Warszawie, współpracują z ubezpieczycielami. – Taka majątkowa ochrona powierzonych spraw zwiększa naszą wiarygodność wobec klientów i sprawia, że nie jesteśmy narażeni na zarzuty, iż nie ponosimy finansowej odpowiedzialności za swoje rady – mówi doradca Kowalczyk.

Najpoważniejszy mankament zawodu doradcy to jego mniejsze uprawnienia w porównaniu z adwokatem czy radcą prawnym. Przykładowo, doradca nie może uczestniczyć w postępowaniu przygotowawczym, nie może być pełnomocnikiem strony w sprawach karnych. Natomiast może być pełnomocnikiem strony w postępowaniu sądowym w niektórych sprawach cywilnych – ale pod warunkiem, że pomiędzy doradcą a stroną istnieje stały stosunek zlecenia będący podstawą pełnomocnictwa (por. art. 87 par. 1 k.p.c.). Sąd bada czy stosunek zlecenia ma rzeczywiście charakter stały i czy np. nie wiąże stron przypadkowo lub okazjonalnie. Poza tym między stroną a jej zleceniobiorcą najpierw musi istnieć stały stosunek zlecenia, a dopiero na jego podstawie możliwe jest udzielenie takiemu zleceniobiorcy pełnomocnictwa procesowego.

– W przypadku, gdy sąd stwierdzi brak tych elementów, to odmówi osobie wskazanej jako pełnomocnik dopuszczenia do udziału w sprawie w takiej roli – wyjaśnia Czesław Chorzępa, sędzia wizytator ds. cywilnych Sądu Okręgowego we Wrocławiu. – Ponadto przedmiot postępowania przed sądem musi wchodzić w zakres takiego zlecenia. Dlatego umowa przewidująca wyłącznie reprezentowanie interesów majątkowych mocodawcy przed sądami lub prowadzenie w sądzie konkretnej sprawy nie może być podstawą udzielenia pełnomocnictwa procesowego.

Udział doradcy prawnego w postępowaniu sądowym jest wyłączony także w tych sprawach, w których obowiązuje przymus adwokacko-radcowski.

Jak prawnicy pozakorporacyjni radzą sobie z ograniczeniami związanymi z pełnomocnictwem? Doradca Tomasz Kowalczyk w swoim portfolio sporządził i zadedykował osobom fizycznym wzór z umowy wyczerpujący przesłanki „stałego zlecenia” z art. 87 k.p.c. Przede wszystkim jednak doradca stara się przygotować swojego klienta do rozprawy udzielając mu wskazówek, jak postępować w toku procesu. – W sprawach, w których nie mogę osobiście zastąpić strony w sądzie, referuję zagadnienie klienta zawodowemu pełnomocnikowi, z którym współpracuję i który reprezentuje klienta przed sądem. Klienci chętnie korzystają z takiego rozwiązania, bo widzą, że prowadzenie sprawy od początku do końca przez prawnika zrzeszonego w korporacji kosztowałoby ich znacznie więcej – mówi doradca.

Przepisy prawne nie przewidują możliwości zasądzenia zwrotu kosztów zastępstwa prawnego na rzecz doradcy prawnego od przeciwnika strony, którą reprezentuje. I to jest kolejny mankament zawodu doradcy prawnego – całość wynagrodzenia za swoje czynności otrzymuje on od klienta, który go zatrudnia.

Miliony i kontrowersje

prawnikCoraz więcej prawników pozakorporacyjnych decyduje się na pracę w działach prawnych kancelarii odszkodowawczych. Często o usługi w tym zakresie swoją działalność rozszerzają doradcy prawni. W kancelariach odszkodowawczych prawnik, którym niejednokrotnie bywa także aplikant, reprezentuje osoby poszkodowane i uprawnione przed ubezpieczycielami.

Jest to perspektywiczna branża, w której funkcjonują zarówno podmioty w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, jak i spółki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Przykładowo, w sierpniu br. kapitalizacja Votum SA wyniosła 220 mln zł, zaś Europejskie Centrum Odszkodowań SA – 290 mln zł. Z szacunkowych danych wynika, że w 2004 r. wszystkich kancelarii odszkodowawczych było ok. 40. Obecnie mówi się o liczbie ok. 1000. Kancelarie odszkodowawcze cały czas poszukują też do zagospodarowania nowych obszarów rynku, i to nie tylko polskiego. Zaczynają zajmować się roszczeniami pracowników względem pracodawców w przypadku wypadków przy pracy, roszczeniami dotyczącymi służebności przesyłu. Europejskie Centrum Odszkodowań informuje swoich akcjonariuszy o ekspansji w Czechach, Słowacji i na Węgrzech.

Jednak funkcjonowanie kancelarii odszkodowawczych wzbudza sporo kontrowersji. W umowach takich kancelarii można spotkać zapisy, które zakładają np. nieodwołalność pełnomocnictw czy ograniczenia odpowiedzialności względem poszkodowanego. Niekiedy umowy zezwalają na to, aby pieniądze z odszkodowania były przelewane na rachunek bankowy kancelarii (a nie na rachunek klienta), albo by wynagrodzenie kancelarii stanowiło 50 proc. wartości świadczenia.

Taki obraz niekorzystnych dla klienta umów wyłania się z badań i analiz naukowców z Katedry Prawa Ubezpieczeniowego WPiA Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Analogiczne opinie były sygnalizowane przez Rzecznika Ubezpieczonych i innych ekspertów rynku ubezpieczeń. Czy zatem w kancelariach odszkodowawczych możliwe jest godzenie zasady pierwszeństwa interesu klienta i należytej staranności z interesem kancelarii? Zdaniem Justyny Halaś, dyrektor biura Polskiej Izby Doradców i Pośredników Odszkodowawczych we Wrocławiu, interes kancelarii jest tożsamy z interesem klienta, bo na tym opiera się instytucja pełnomocnictwa. – Izba koncentruje się na stałym podnoszeniu standardów podmiotów funkcjonujących na rynku odszkodowawczym, m.in. na bieżąco analizuje umowy stosowane przez przedsiębiorców. Z tych analiz wynika, że przypadki zawierania klauzul niedozwolonych zdarzają się coraz rzadziej i najczęściej dotyczą niewielkich podmiotów. W celu eliminacji takich praktyk, w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, Izba zawiadamia o nich Prezesa Urzędu Konkurencji i Konsumentów – mówi dyrektor Halaś.

Niepokojąca jest nie tylko konstrukcja umów, ale i sposób pozyskiwania klientów przez niektóre kancelarie odszkodowawcze. Media wielokrotnie donosiły o zdobywaniu przez kancelarie danych osobowych ofiar w zakładach pogrzebowych, w szpitalach. Na stronach internetowych niektórych kancelarii można spotkać reklamy pt. „zostań naszym informatorem”. Takie pozyskiwanie klientów z płatnego pośrednictwa stawia w pozycji uprzywilejowanej kancelarie odszkodowawcze wobec adwokatów czy radców prawnych, którzy de facto wykonują te same czynności, dochodząc roszczeń względem ubezpieczyciela, pracodawcy, ale nie mogą w taki sposób pozyskiwać klientów.

Brak wymogu posiadania ubezpieczenia OC w przypadku kancelarii odszkodowawczych oznacza większe ryzyko w reprezentowaniu przez nich klienta. Skutki tego coraz częściej są widoczne w sądach. – Jedna z kancelarii odszkodowawczych przegrała w 2015 roku przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu sprawę o zbyt niskie odszkodowanie wywalczone dla klienta i sąd od kancelarii zasądził kwotę 50 tys. zł – mówi Michał Piotr Ziemiak, radca prawny i asystent w Katedrze Prawa Ubezpieczeniowego WPiA UMK. – Obecnie w Warszawie rusza proces przeciwko dużej kancelarii, gdzie czterech byłych klientów domaga się odszkodowania wysokości 100 tys. zł. Z informacji, które docierają do Katedry wynika, że procesów ma być coraz więcej, a w jednej ze spraw wartość przedmiotu sporu ma wynieść 6 mln zł. Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej nie wystarczy do regulowania tak specyficznej sfery, jaką zajmują się kancelarie odszkodowawcze, których biznes jest jakże dochodowy.

W korporacji czy poza nią?

Powody, dla których magistrowie prawa, chcąc świadczyć usługi prawne, nie decydują się aplikować o tytuł radcy prawnego czy adwokata wynikają nie tylko z dążenia do wykonywania profesji prawnika bez korporacyjnych rygorów.

Wiele młodych osób, które wybrały karierę doradcy prawnego, zdawało sobie sprawę z faktu, że młodemu adwokatowi czy radcy, który od swojego patrona nie dostaje pakietu pierwszych klientów, trudno zaistnieć w biznesie prawniczym. W doradztwie prawnym start na rynku jest o wiele łatwiejszy, bo istnieje spora kategoria klientów, którzy potrzebują nie kompleksowej obsługi, lecz wskazówek, konsultacji na temat swojej sytuacji prawnej, przygotowania pism procesowych. – Zaczynając karierę zawodową już jako mąż i ojciec, nie mogłem sobie pozwolić na to, aby, tak jak moi koledzy będący singlami, pracować w typowej kancelarii ze stawką wynagrodzenia oscylującą wokół 400 zł netto albo na podstawie umowy o szkolenie wykonywać nieodpłatnie zlecenia przekazywane przez patrona w jego kancelarii – podsumowuje Tomasz Kowalczyk.

Biznes odszkodowawczy – do uregulowania

Brytyjczycy, dostrzegłszy patologie w funkcjonowaniu firm odszkodowawczych, w 2006 r. wprowadzili ustawę o odszkodowaniach, która wyjątkowo jak na tamtejszą praktykę ustawodawczą jest rozbudowanym aktem prawnym. – Ustawa zbudowała tam kompleksowe otoczenie prawne, a więc wskazała, co to jest dochodzenie roszczeń, jakie podmioty są zobowiązane do tego, aby uzyskać stosowne zezwolenie na wykonywanie usług, kto takie zezwolenia wydaje – mówi Michał Piotr Ziemiak, radca prawny i asystent w Katedrze Prawa Ubezpieczeniowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Takie podmioty muszą mieć obowiązkowe OC. Przepisy bardzo drobiazgowo wskazują wymogi dotyczące umów z klientami. Przykładowo, środki każdego z nich muszą być gromadzone na osobnych rachunkach, analogicznych do rachunków powierniczych. Zawsze są one dostępne na żądanie klienta, który przed zawarciem umowy musi być poinformowany o wszelkich czekających go opłatach. Z kolei w Niemczech ustawa o świadczeniu pozasądowych usług prawnych umożliwia oferowanie ich osobom, które nie są adwokatami, jednocześnie nakładając na nie stosowne obowiązki, np. posiadania ubezpieczenia OC i potwierdzenia swoich kwalifikacji odpowiednimi dokumentami.

Czy w polskich realiach lepiej sprawdziłaby się regulacja na poziomie podstawowym analogiczna jak w Niemczech, czy też całościowa, taka jak w Wielkiej Brytanii? – Ten dylemat może rozstrzygnąć obopólny dialog ustawodawcy i kancelarii odszkodowawczych. Trzeba go podjąć i to jak najszybciej – przekonuje Ziemiak.

Liczy się fachowość

Jakie jest zdanie sędziów na temat przygotowania i profesjonalizmu doradców prawnych?

Jolanta Machura-Szczęsna, sędzia Sądu Rejonowego orzekająca w sprawach cywilnych i gospodarczych:

– W sprawach cywilnych prowadzonych w trybie uproszczonym nie spotykam się z przypadkami reprezentacji strony przez doradców prawnych. Wynika to niewątpliwie z niskiej kultury prawnej społeczeństwa i faktu, że obywatele rzadko wynajmują do reprezentacji profesjonalnego pełnomocnika – zdarza się, że stronę reprezentują w tego rodzaju sprawach członkowie rodziny. Natomiast w sprawach gospodarczych znaczący odsetek pełnomocników stanowią osoby pozostające w stałym stosunku zlecenia. Sporo takich pełnomocników pojawia się w okresach, gdy media nagłaśniają możliwość udzielania pełnomocnictwa na podstawie zlecenia stałego. Usługi takich prawników są tańsze niż adwokatów czy radców, więc klienci chętnie powierzają swoje prawne problemy właśnie doradcom.

Podczas rozpraw widać, że doradcy prawni gorzej radzą sobie z przepisami proceduralnymi od osób legitymujących się tytułem zawodowym prawnika. Mają przygotowanie teoretyczne, ale brakuje im praktyki, którą aplikanci radcowscy i adwokaccy nabywają w czasie swojego kształcenia. Daje się to zauważyć zwłaszcza, gdy pełnomocnictwo doradcy prawnego ma charakter jednorazowy. Ale zdarzają się też przypadki, że takie osoby są nawet bardziej kompetentne od adwokatów czy radców. Prezentują sporo profesjonalnej wiedzy w konkretnej dziedzinie, przykładowo, kiedy specjalizują się w branży, w której prowadzą stałą obsługę prawną, np. branży przewozowej.

Dla klientów i sędziów ważniejsze jest solidne przygotowanie pełnomocnika do konkretnej sprawy oraz znajomość jej stanu faktycznego i prawnego, od ogólnego obycia prawnego czy posiadanego tytułu. Z drugiej strony – w myśl zasady noblesse oblige – usługa prawna świadczona przez „mecenasa” powinna gwarantować wyższy poziom, aniżeli doradcy prawnego, choćby z uwagi na doświadczenie zawodowe i wymogi etyczne obowiązujące korporacje adwokackie i radcowskie. Zasadniczo jestem zdania, że dywersyfikacja usług na rynku prawniczym związana z działaniem doradców prawnych zapewnia konkurencyjność, a przez to podnosi poziom świadomości prawnej społeczeństwa.

Czesław Chorzępa, sędzia wizytator ds. cywilnych Sądu Okręgowego we Wrocławiu:

– Nie prowadzi się rejestracji tego, jaki podmiot uprawniony do reprezentowania strony uczestniczył w postępowaniu sądowym. Tradycyjnie najczęściej czynią to adwokaci i radcowie prawni. Na podstawie spostrzeżeń poczynionych w rozpatrywanych sprawach można stwierdzić, że udział w nich doradców prawnych jest niewielki i koncentruje się w sprawach o roszczenia majątkowe.

Dla sędziego dużym ułatwieniem w sprawnym prowadzeniu postępowania jest sytuacja, gdy w procesie strony są reprezentowane przez fachowych pełnomocników o wysokim poziomie profesjonalizmu. Dotychczas walory takie kojarzone były z zawodami adwokata i radcy prawnego. Doradcy prawni jako nowo kształtująca się grupa świadcząca pomoc prawną nie dorobili się jeszcze określonej marki. Zwykle jednak, będąc bardziej rozeznanymi niż sama strona w okolicznościach przedmiotu sprawy, lepiej niż sama strona radzą sobie w postępowaniu sądowym, to zaś może przyczynić się do usprawnienia jego przebiegu. Na pewno lepiej byłoby natomiast, żeby pełnomocnik miał solidne prawnicze przygotowanie.

Biznes odszkodowawczy – do uregulowania

Brytyjczycy, dostrzegłszy patologie w funkcjonowaniu firm odszkodowawczych, w 2006 r. wprowadzili ustawę o odszkodowaniach, która wyjątkowo jak na tamtejszą praktykę ustawodawczą jest rozbudowanym aktem prawnym. – Ustawa zbudowała tam kompleksowe otoczenie prawne, a więc wskazała, co to jest dochodzenie roszczeń, jakie podmioty są zobowiązane do tego, aby uzyskać stosowne zezwolenie na wykonywanie usług, kto takie zezwolenia wydaje – mówi Michał Piotr Ziemiak, radca prawny i asystent w Katedrze Prawa Ubezpieczeniowego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.Takie podmioty muszą mieć obowiązkowe OC. Przepisy bardzo drobiazgowo wskazują wymogi dotyczące umów z klientami. Przykładowo, środki każdego z nich muszą być gromadzone na osobnych rachunkach, analogicznych do rachunków powierniczych. Zawsze są one dostępne na żądanie klienta, który przed zawarciem umowy musi być poinformowany o wszelkich czekających go opłatach. Z kolei w Niemczech ustawa o świadczeniu pozasądowych usług prawnych umożliwia oferowanie ich osobom, które nie są adwokatami, jednocześnie nakładając na nie stosowne obowiązki, np. posiadania ubezpieczenia OC i potwierdzenia swoich kwalifikacji odpowiednimi dokumentami.

Czy w polskich realiach lepiej sprawdziłaby się regulacja na poziomie podstawowym analogiczna jak w Niemczech, czy też całościowa, taka jak w Wielkiej Brytanii? – Ten dylemat może rozstrzygnąć obopólny dialog ustawodawcy i kancelarii odszkodowawczych. Trzeba go podjąć i to jak najszybciej – przekonuje Ziemiak

Żródło: ms.gov.pl
Autor: Grażyna Saniewska-Żabińska
Usługi prawne poza korporacją bez uprawnień radcy prawnego czy adwokata
3.67 (73.33%) 6 votes
najlepszy prawnik